Czym jest joga?

Joga to stan i zarazem proces dochodzenia do niego. To system filozoficzny, nauka na której się opiera i techniki wprowadzające jego założenia w życie.

To stan, w którym, umysł osiąga taki stopień uspokojenia, że możemy nawiązać połączenie z naszą najgłębszą istotą. Moglibyśmy nazwać ją roboczo jaźnią, określaną w Sanskrycie jako purusha. Połączenie, które zazwyczaj jest albo blokowane, albo zaburzane przez nasze wewnętrzne rozterki. Stąd jedno ze znaczeń słowa „joga”, czyli „połączenie”, „jedność”. Jedność danej osoby z samą sobą.

Jest to więc stan, w którym zanikają rozterki. Zanika to stałe, mniej lub bardziej dojmujące, uczucie egzystencjalnej niepewności. Zanika dukha, którą często tłumaczy się jako „cierpienie”, jednak oznaczać może każdy moment, w którym czujemy się choć trochę niekomfortowo.

To te rozterki, ta dukha o wielu odcieniach, powodują, że nie możemy w pełni korzystać z własnego potencjału, blokowanego przez nasze lęki, niepewności. Jesteśmy rozkojarzeni, niepotrzebnie wytracamy energię na całą masę kompulsywnych zachowań i myśli, które dodatkowo także komplikują nasze życie.

Ten stan całkowitego wyzwolenia od rozterek wydaje się niemożliwy do osiągnięcia i z pewnością dla większości z nas nie będzie. Możemy jednak dążyć do spłaszczania sinusoidy emocjonalnych wzlotów i upadków, i zwiększania zakresu poczucia komfortu w rzeczywistości. Pomocne może w tym być zrozumienie źródła naszych rozterek i powodujących je lęków.

Tu w sukkurs stara się przyjść filozofia jogi, która, podobnie jak wszystkie indyjskie systemy filozoficzne, za cel stawia sobie zbadanie źródła ludzkiego cierpienia i możliwości trwałego wyzwolenia się od niego. Głównego powodu naszego niezadowolenia dopatruje w naszym umyśle i jego skłonności do szukania stałego szczęścia w zmiennym z natury świecie zewnętrznym.

Filozofia ta zakłada rozdzielność pomiędzy umysłem (citta), a jaźnią (purusa). Jaźń jest stała i ze swej natury przepełniona szczęściem, jaką daje zwykły fakt odczuwania życia, dopóki nie zaczniemy go kwestionować. Umysł za to jest zmienny i mający tendencję do kwestionowania i koncentrowania się na troskach. Te troski wynikają głównie z tworzenia przez umysł obrazu siebie, czyli obrazu nas samych w życiu, utożsamianiu się z tym obrazem, a następnie spędzaniu czasu na ciągłej analizie wiarygodności tego obrazu. Ta analiza nigdy nie wychodzi zadowalająco. Zawsze czegoś w naszej układance siebie brakuje, a jeśli w danej chwili tak nie jest, to za jakiś czas na pewno będzie.

Umysł więc skupiony jest albo na żalu za straconym wizerunkiem, albo na lęku że zdobyty wizerunek się rozpadnie, albo na marzeniu o wizerunku przyszłym, a wszystko to jedynie przeplatane momentami euforii, że oto się wreszcie ten wizerunek ma skompletowany tak jak ma być. Jest przy tym zawsze skazany na porażkę, bo wymyślony obraz siebie i świata, jako właśnie wymyślony, nigdy na dłużej nie utrzyma się w rzeczywistości. I nic na to nie poradzi ciągłe szukanie w niej potwierdzenia naszych wyobrażeń o sobie. Nie zapewnią nam one stałego poczucia szczęścia.

Jedyną radą jest odwrócenie się od oczekiwań źródeł szczęścia w świecie zewnętrznym i zwrócenie się ku sobie. Nie jednak ku własnym wyobrażeniom siebie, lecz ku naszej najgłębszej istocie. Tam, gdzie jest rzeczywiście źródło naszego szczęścia i skąd jego pragnienie się wywodzi. Wpierw jednak trzeba uspokoić umysł. Zatrzymać wytwarzany przez niego nieustanny szum myśli i emocji. Zaprzestać identyfikowania się z nimi, by nie dokładać doń paliwa, by przestać być jak kurek na wietrze zmiennych nastrojów. Jedynie uspakajając ten szum i zwracając się ku swemu głębokiemu wnętrzu, ku swojej jaźni, możemy odnaleźć ten spokój, który w nas ciągle jest. Jedynie ulega zaburzeniom.

Będąc jednak w nieustannym chaosie i emocjonalnej huśtawce nie jesteśmy w stanie wejrzeć w nasz zaburzony umysł. Potrzebujemy do tego narzędzi, które pośrednio na niego wpłyną. I tutaj wkracza kolejna odsłona jogi, jako zestawu technik fizycznych, oddechowych, relaksacyjnych, introspekcyjnych i medytacyjnych, których celem, poza wieloma innymi pozytywnymi skutkami ubocznymi, jest uspokojenie umysłu na tyle, byśmy mogli w niego wejrzeć i poprzez niego starać się dotrzeć do naszej jaźni.

By uspokoić umysł, trzeba uzyskać nad nim kontrolę, by uzyskać kontrolę, trzeba zrozumieć źródła jego zaburzeń, nauczyć się zauważać i kontrolować wszystkie czynniki, które na niego wpływają. Jest tego sporo, dlatego też tak szeroki jest wachlarz technik proponowanych przez jogę.

Jedynie całościowe, holistyczne podejście, może przynieść głęboką zmianę. Celem jogi jest uzyskanie jak największej kontroli nad wszystkimi aspektami wpływającymi na nasz umysł – kondycji interpersonalnej, fizycznej, emocjonalnej, mentalnej i duchowej. Stąd drugie etymologiczne znaczenie słowa joga – „jarzmo” – by zyskać spokój i szczęście, musimy ujarzmić wszelkie burze nami targające. Wyciszyć, lub obrócić na swoją korzyść. Wymaga to jednak ciągłej praktyki. Same ćwiczenia relaksacyjne na pewno nie wystarczą.

To ta strona ćwiczeń praktycznych jest tym, co odróżnia jogę od zwykłej filozofii. Według jogi, samo zrozumienie nie wystarcza. Rozumiemy wiele rzeczy, ale to wcale nie oznacza, że wdrażamy je w życie. Praktykowanie technik jogicznych, jest właśnie takim konkretnym wdrażaniem jej idei w życie. Doświadczaniem na sobie ich efektów. Zmienianiem nawyków przez wprowadzanie nowej rutyny. Jeśli umysł ma tendencję do działania nawykowego, jedyne, co możemy zrobić, to wyrobić w nim nowe nawyki. Dlatego rutyna jest tak ważna.

Techniki jogiczne mają służyć przybliżaniu do idealnego stanu jogi, stanu, gdy zanikają rozterki i otwieramy się na doznawanie wewnętrznej radości (ananda) płynącej z jaźni. Rozterki zanikają z trzech powodów. Zrozumienia świata zewnętrznego, kontroli nad sobą i współodczuwania jedności ze światem.

Gdy uzyskujemy zrozumienie rzeczywistości, widzimy ją taką, jaką jest, a nie kreujemy jej życzeniowego obrazu, zyskujemy więc także akceptację, pogodzenie się z tą rzeczywistością, bo innej nie ma.

Gdy odzyskujemy kontrolę nad zachodzącymi w nas procesami, zyskujemy zgodność naszych działań z naszą wolą, ponieważ po pierwsze poznajemy co jest naszą rzeczywistą wolą, po drugie nasze postępowanie nie jest już rozbijane przez kompulsywne odruchy.

Zanika wewnętrzny konflikt, który jest głównym źródłem naszego niepogodzenia się z samymi sobą. Zaczynamy się lubić, a nawet odczuwać do siebie miłość. Zaczynamy też prawdziwie odczuwać miłość do innych.

Jednym z owoców pracy nad demontażem naszego obrazu siebie, naszego przywiązania do tego obrazu jest zaniknięcie kompulsywnego impulsu obrony tego obrazu przed innymi. Kompulsywnego impulsu obrony „siebie” jako najwyższej instancji. Rozpuszczając ego zaczynamy czuć łączność z innymi, jedność, tożsamość. Nie czujemy egotycznych emocji względem innych, ale tych innych współodczuwamy.

Jest to stan oczywiście idealny, jak pisałem wcześniej, i jako idealny powinien być traktowany. Skupmy się lepiej jedynie na przybliżaniu się do niego na tyle, na ile nam dane, ale zwiększenie rozumienia rzeczywistości, zwiększenie pogodzenia się z nią i z nami samymi, zwiększenie życzliwości względem siebie i innych z pewnością wpłynie pozytywie na nasz dobrostan.

Zestaw technik jogicznych oparty jest na rozwijanej przez kolejne generacje nauce, obejmującej całe spektrum życia, bo dla powstrzymania tego bawołu na sznurku naszej woli, jakim jest nasz umył, na którego wszystko ma wpływ, a my zazwyczaj najmniejszy, trzeba zaangażować cały zestaw wiedzy – od duchowości, poprzez etykę, socjologię, psychologię, anatomię, działania układów oddechowego, trawiennego, hormonalnego, nerwowego, funkcjonowanie mózgu. Wszystkie te dziedziny są przez jogę uwzględniane. Jest ona zbiorem wiedzy rozwijanym przez z górą trzy tysiące lat, gromadzonym przez joginów testujących ją na samych sobie.

To doświadczanie na sobie jest kluczową cechą jogi, gdzie niczego nie można uznać za pewnik, jeśli się samemu tego na sobie nie sprawdziło. Choć uznając generalizację,jako niezbędną dla stworzenia systemu, joga jest jednakże nauką stricte jednostkową. Nie wszystkie techniki na każdą osobę będą oddziaływać pozytywnie. Ich oddziaływanie jest uzależnione od czynników równie złożonych, co złożona jest każda osoba.

Dlatego tak ważna jest uważność. Kolejna po uspokojeniu niezbędna składowa jogi. Pełne uwagi skupienie się na doznaniach podczas wykonywania ćwiczeń z jednej strony jest właśnie źródłem uspokojenia umysłu, pozwalając nam przesunąć na te doznania uwagę i wyjść na chwilę z plątaniny myśli, a z drugiej zyskać wiedzę na temat własnej reaktywności. Jakie działania nas pobudzają, a jakie uspokajają. Uwrażliwienie i wysubtelnienie w tej sferze pozwoli nam w codziennym życiu na odpowiednie dozowanie i dobieranie rodzajów bodźców. Kluczowa wiedza do uzyskania wewnętrznej równowagi.

Patrząc z tego punktu widzenia, wszystko może być jogą. Gdy robimy coś, mając na celu kontemplacyjne „wejście w siebie”, coś co wiąże się z rozbudzeniem uważności na obecną chwilę i uwrażliwienia na bodźce i ich efekty, co prowadzi do uspokojenia umysłu umożliwiającego ten stan kontemplacji – to jest to joga.

Jogą może być więc wszystko, jeśli prowadzi do konkretnego celu uspokojenia umysłu, nawet jeśli nie mieści się w zestawie stricte jogicznych technik.

Tym samym jednak „jogiczne” techniki, ale wykonywane w „niejogiczny” sposób mogą nie mieć nic z jogą wspólnego, albo nawet być jej zaprzeczeniem. O tym jednak w następnym wpisie.

Filozofia jogi

Dodaj komentarz