Rāja Marga – ścieżka jogi

Rāja Marga, to ścieżka jogi oparta na traktacie „Jogasutry” Patandżalego, indyjskiego filozofa z II w. p.n.e. Sam Patandżali, który w swoim dziele najprawdopodobniej usystematyzował współczesną mu dyskusję na temat filozofii, ani razu o Rāja Jodze nie wspomina, termin ten nadał jego systemowi Swami Vivekanda, kolejny wybitny filozof z końca XIX w.
Były też inne, wcześniejsze rozumienia tego terminu, jako celu jogi, ukoronowanie drogi poprzez wyzbycie się wewnętrznych ograniczeń, czy jako ścieżki opartej na medytacji. Ukoronowanie wiąże się z sanskryckim znaczeniem słowa „Rāja” – król, czy „Rājni” – królowa i może być rozumiane jako zdobycie panowania nad samym sobą.
Będąc świadomym różnego posługiwania się terminem Rāja Yoga na przestrzeni czasu i przez różne szkoły, skupię się na dwóch – celu jogi i sposobie dotarcia do niego w rozumieniu Patandżalego.
Jak wszystkie inne systemy filozoficzne starożytnych Indii, joga upatrywała sobie za cel osiągnięcie stanu permanentnego szczęścia. Patandżali uważał, że owo szczęście nosimy w sobie od zawsze. jest ono naszą najgłębszą naturą, jednak przesłoniętą wewnętrznymi troskami (kleśami).
Nasze wewnętrzne troski wynikają głównie z faktu poszukiwania szczęścia nie w sobie, ale na zewnątrz, a raczej nie szczęścia, tylko ciągłego potwierdzania obrazu samych siebie jaki sobie stworzyliśmy. W ciągu życia budujemy ten obraz siebie, przywiązujemy się do niego, a potem oceniamy sytuację zewnętrzną w odniesieniu do tego, czy odnosimy sukces w tworzeniu swojego wizerunku siebie, czy porażkę. Co prawda możemy chwilowo odczuwać zadowolenie i spełnienie, ale zawsze będzie ono tymczasowe, bo nigdy nie będziemy w stanie dosięgnąć naszych wyobrażeniowych oczekiwań wobec siebie i naszego życia. W układance zawsze czegoś będzie brakować i ten brak zawsze będzie źródłem troski.
Nasz umysł jest stale i bez chwili przerwy owładnięty ciągłą analizą naszej adekwatności do naszego wyobrażenia o sobie. Nosi w sobie gmatwaninę myśli, skojarzeń, wspomnień, przypuszczeń, nadziei etc., które najczęściej nie mają się nijak do rzeczywistej sytuacji, ale powodują u nas podobną gmatwaninę reakcji emocjonalnych w zależności od tego jakiego rodzaju lęk o utratę wewnętrznego wizerunku zostanie pobudzony. Ta gmatwanina poplątanych i co gorsza oceniających myśli, nie ma końca, a tylko jej powstrzymanie może nas wyzwolić od samych siebie.
Yoga citta vritti nirodha – Joga jest powstrzymaniem zaburzeń umysłu. Tak Patandżali rozpoczyna swój traktat.
Powstrzymanie umysłu nie jest sprawą łatwą. Jest bodaj najtrudniejszą rzeczą z jaką przyszło nam się w życiu zmierzyć, ale jedynie to może pozwolić nam na wyrwanie się z ciągłej karuzeli emocjonalnych wzlotów i upadków.
By tego dokonać, trzeba pracować na wszystkich aspektach naszej osobowości, Patandżali proponuje nam więc osiem zakresów naszych działań nad sobą, zwanych Ashtanga, której nie należy mylić z Ashtanga Vinyasa – stylem wykonywania asan. Tutaj Ashtanga, to ośmio-członowa praktyka, oddziałująca na wszelkie przejawy nas samych – nasze relacje ze światem, nasze nastawienie do siebie, nasze ciało, siłę witalną, emocje, myśli i poczucie tożsamości, a wszystko to w celu uspokojenie umysłu i wyrobienia w nim nawyku uważności zamiast kolejnych zniekształceń rzeczywistości.
Nie podaje przy tym konkretnych technik, ale właśnie zakresy działań. Konkretne techniki odnaleźć można już w pismach późniejszych szkół jogicznych.
Ścieżkę Rāja Jogi porównać można do cebuli, do dochodzenia warstwa po warstwie do samego rdzenia własnej osobowości. Nie jest to jednak ruch jedynie liniowy, choć „opanowanie” powiedzmy, bardziej zewnętrznych sfer zagadnień, może nam pomóc w radzeniu sobie z tymi bardziej subtelnymi i trudniejszymi do uchwycenia. Raczej wszystkie zakresy, wszystkie człony praktyki są ze sobą stale powiązane i stale na sienie oddziałujące.
Te osiem członów praktyki to – Yamas – nasze relacje ze światem zewnętrznym, Niyamas – nasze nastawienie do siebie, Asana – ćwiczenia fizyczne, Pranayama – kontrola życiowych energii, Pratyahara – wycofanie zmysłów, Dharana – koncentracja, Dhyana – medytacja, oraz Samadhi – rozpuszczenie tożsamości. Kontrola każdej sfery, poza zbliżaniem nas do ostatecznego celu, sama w sobie wpływa też na polepszenie naszego dobrostanu.
Człon Yamas, mający na celu z jednej strony ułożenie naszych stosunków ze światem zewnętrznym, a z drugiej zbudowanie poczucia zgodności naszego postępowania z naszymi poglądami. To zestaw zasad etycznych, które stopniowo staramy się wdrożyć w życie, obserwując przy okazji powody kierujące naszym zachowaniem.
Człon Niyamas – to praca nad własnym wewnętrznym nastawieniem poprzez badanie zmienności nastrojów, przyczyn tych wahań, ich akceptacji, oraz ćwiczenie się w samomotywacji i dociekaniu do źródeł tego, co nas pobudza.
Asana – fizyczne ćwiczenia ruchowe lub statyczne, które z jednej strony wpływają na zdrowie naszego ciała, a drugiej stopniowo eliminują występujące w nim napięcia somatyczne.
Pranayama – czyli kontrola energii w ciele, to głównie ćwiczenia oddechowe mające na celu uzyskanie równowagi energetycznej poprzez wpływanie na autonomiczny układ nerwowy, układ hormonalny i układy fizjologiczne.
Pratyahara – wycofanie zmysłów, polegające na wprowadzeniu umysłu w stan relaksacji, w którym przesuwa on swoją uwagę z monitorowania świata zewnętrznego do wewnątrz. Możemy wtedy popracować nad emocjami obserwując ich przejawy ciele, lub podczas relaksacji głębokiej pozwolić umysłowi na oczyszczanie podświadomości z zakorzenionych wczytów i lęków.
Dharana – sztuka koncentracji. Ćwiczenie się w umiejętności skupiania się na jednym obiekcie, czy to rzeczywistym, czy mentalnym, a przy okazji obserwowanie przebiegu myśli ułatwiające nam wychwytywanie ich automatyzmów i natręctw.
Dhyana – właściwa medytacja. Stan w którym obserwowany obiekt przestaje być zewnętrznym, a następuje jakby zlanie się obiektu z obserwatorem. Neutralna obserwacja przeradza się w pewnego rodzaju więź emocjonalną. Dajemy się jakby „ponieść” obiektowi, jak muzyk, który z uważnego odgrywania melodii przechodzi do spontanicznej improwizacji poprzez złączenie z muzyką. Przestajemy kierować się logiką, ale zawierzamy się intuicji. By wchodzić w stan medytacji możemy posługiwać się m.in. mantrami i wizualizacjami.
Samadhi – stan rozpuszczenia ego w obiekcie medytacji, gdy nasze połączenie z obiektem medytacji jest tak głębokie, że pozwalamy sobie wreszcie na odpuszczenie ochrony ego, ochrony obrazu siebie i dajemy się zlać z obiektem gubiąc w nim naszą tożsamość. Jest to stan spontanicznych eurek, głębokich zachwytów, wszechogarniającej miłości i poczucia jedności ze sobą i ze światem.
Wszyscy znamy takie momenty. Są one jednak zazwyczaj bardzo krótkotrwałe i rychło wypierane przez nasze codzienne lęki i bolączki. Joga stara się je nam przybliżyć, ułatwić, ośmielić nas do nich. Ośmielić, ponieważ jedynie, gdy zdobędziemy się na odpuszczenie naszych ochronnych barier i kurczliwego trzymania się własnej tożsamości, możemy liczyć na trwałe, bo bezwarunkowe poczucie ukontentowania.
Żeby się zdobyć na odpuszczenie, trzeba najpierw zrozumieć wszelkie nasze uwarunkowania, uwarunkowania naszego umysłu, zaakceptować je i uzyskać nad nimi kontrolę.
Temu służy osiem członów Rāja Jogi Patandżalego i żeby spowodować prawdziwą transformację siebie, trzeba je wszystkie zaprząc do naszej praktyki.
Nie jest to proces szybki, wymaga dużej cierpliwości i ostateczny cel wyzwolenia od trosk z pewnością nie jest nam wszystkim dany, warto jednak wyruszyć na ścieżkę Rāja Margi, bo nawet w małych dawkach odwdzięcza się nam wieloma pozytywnymi efektami. Czy to w nas samych, czy naszym kontakcie ze światem zewnętrznym.
